Windykacja - porady praktyczne - usługi windykacyjne

Gdzie szukać majątku dłużnika

Zbieranie informacji o kondycji finansowej i majątku innych firm to zadanie żmudne i niewdzięczne. Z wielu możliwości poszukiwania przedmiotów dłużnika przedsiębiorca może skorzystać dopiero po zakończeniu określonych procedur sądowych. Tak jest np. w przypadku komorników. Przepisy dają im pewne możliwości ustalenia majątku dłużnika. Komornicy mają m.in. prawo zasięgania informacji w bankach, a te nie mogą przy udzielaniu odpowiedzi zasłaniać się tajemnicą bankową. Aby jednak wykorzystać komornicze możliwości, wierzyciel musi najpierw przejść przez wszystkie stadia procedury sądowej. Bez prawomocnego i zaopatrzonego w tzw. klauzulę wykonalności orzeczenia sądu raczej nie ma co liczyć na zainteresowanie i pomoc komornika.

Z prawomocnym orzeczeniem w rękach o wiele łatwiej przyjdzie przedsiębiorcy np. ustalenie, jakim samochodem jeździ jego dłużnik. Wbrew pozorom procedura taka nie jest ani kosztowna, ani specjalnie skomplikowana. Można rozpocząć ją w starostwie, najlepiej jednak złożyć wniosek o udostępnienie informacji z centralnej ewidencji pojazdów w najbliższym wojewódzkim ośrodku informatyki MSWiA.

Znakomitym sposobem na poznanie zasobności kieszeni nierzetelnego kontrahenta jest przymuszenie go, by wyjawił swój majątek. Nie wszyscy polscy przedsiębiorcy wiedzą, że przepisy pozwalają zmusić dłużnika, by przyniósł do sądu kompletny wykaz swojego majątku i przyrzekł, że jest on prawdziwy i kompletny. Kto skłamie, ryzykuje więzienie.

Nie powinni jednak załamywać rąk ci, którzy nie mają czasu lub ochoty na sądowe procedury. Informacje mogą gromadzić samodzielnie, mogą też korzystać z usług profesjonalistów - wywiadowni gospodarczej, detektywa czy firmy windykacyjnej. W każdym przypadku pomocne im będą różnego rodzaju rejestry publiczne i prywatne. Tylko jako przykład można wymienić rejestr dłużników niewypłacalnych czy nabierające właśnie rozpędu biura informacji gospodarczej.

Gdzie powinien szukać informacji przedsiębiorca, który chce ustalić kondycję finansową swoich kontrahentów

Gdzie dłużnik ukrył dom?

Szukanie informacji o nieruchomościach dłużników nie jest proste. Zadanie jest ułatwione, gdy przedsiębiorca zna przynajmniej adres lub numer księgi wieczystej. Gorzej, gdy ma tylko dane osobowe albo nazwę swojego dłużnika.
Najlepszą wiedzę o swoim majątku ma oczywiście sam dłużnik.Wierzyciel może próbować zmusić go do podzielenia się nią poprzez sądową procedurę wyjawienia majątku .Gdy to się nie powiedzie, wiedzy o nieruchomościach dłużnika warto szukać przede wszystkim w dwóch źródłach: w księgach wieczystych oraz ewidencji gruntów i budynków.

Teoretycznie nieruchomości dłużnika powinien szukać komornik. Jednak w praktyce bywa z tym różnie, na co wpływa nie tylko jakość przepisów i ich interpretacji, ale i sprawność komornika, którego przedsiębiorca prosi o pomoc. Ponadto komornik włącza się do sprawy dopiero na ostatnim jej etapie - przy egzekucji. Tymczasem wiedza o majątku dłużnika przydatna jest dużo wcześniej i warto ją gromadzić samodzielnie. Ot, choćby na wypadek pozbywania się przez dłużnika swoich zasobów.

Sytuacja wierzyciela może być bardzo różna. Zdarza się, że mniej więcej wie, gdzie szukać nieruchomości dłużnika. Np. ma dane z faktury albo bywał tam, gdzie jego kontrahent prowadzi działalność gospodarczą. Często bywa i tak, że zna tylko imię i nazwisko albo nazwę dłużnika.

Księga nie kłamie

Księga wieczysta to nieocenione źródło informacji o właścicielu nieruchomości i związanych z nią prawach. System dostępu do tych danych nie jest może zbyt nowoczesny, co nie oznacza, że przedsiębiorcy mają zniechęcać się do odwiedzin w sądach wieczystoksięgowych.
Księgi wieczyste nie są niestety idealnym narzędziem wyszukiwania informacji o właścicielach nieruchomości. Sprawa jest prosta, gdy znamy numer księgi. Trudniej, gdy przedsiębiorca nie ma o nim pojęcia.

Znów zacznijmy od sytuacji, w której przedsiębiorca ma przynajmniej "ślad" nieruchomości swojego kontrahenta. Najprostsze jest znalezienie sądu prowadzącego księgę. Przedsiębiorca musi przynajmniej orientacyjnie wiedzieć, czy i ewentualnie gdzie jego dłużnik ma dom, działkę, mieszkanie itp. Wtedy wie, do którego sądu się pofatygować. Wystarczy znać gminę, w której położona jest nieruchomość. O tym, który sąd prowadzi księgi dla danej gminy, mówią dwa rozporządzenia ministra sprawiedliwości: w sprawie określenia sądów rejonowych prowadzących księgi wieczyste oraz w sprawie sądów apelacyjnych, sądów okręgowych i sądów rejonowych oraz ustalenia ich siedzib i obszarów właściwości.

Wierzyciel, który zna numer księgi wieczystej, nie tylko wie, w którą stronę powinien skierować uwagę komornika. Chroni go też w pewien sposób ustawa o księgach wieczystych i hipotece. Właściciel nieruchomości (np. jej nabywca) musi bowiem niezwłocznie złożyć wniosek o ujawnienie swojego prawa w księdze wieczystej (art. 35 ust. 1 ustawy o księgach wieczystych i hipotece). Jeśli tego nie zrobi, odpowiada za wynikającą z jego opieszałości szkodę (art. 35 ust. 2 ukwh). Gdyby więc przedsiębiorca rozpoczął egzekucję z tej nieruchomości, wydał pieniądze i stracił cenny czas (bo dłużnik dzięki temu zdążył pozbyć się innego majątku), to będzie mógł przynajmniej domagać się odszkodowania. Znając numer księgi wieczystej, można też sprawdzić, kto kupował, a kto sprzedawał nieruchomość.

Nie tylko adres

Cóż jednak wierzycielowi po takim wyszukiwaniu, skoro nie potrafi jeszcze wskazać numeru księgi wieczystej, a dopiero chce ustalić, czy dłużnik jest właścicielem nieruchomości? Zazwyczaj zna tylko imię i nazwisko (albo firmę) swojego kontrahenta. Niekiedy ma też konkretny adres (choćby ten figurujący przy nazwisku dłużnika w ewidencji działalności gospodarczej albo rejestrze przedsiębiorców). Jak więc poruszać się w księgach wieczystych, mając jedynie dane personalne lub adres?W zasadzie nie ma procedury, która pozwalałaby przedsiębiorcy zwrócić się do sądu o udzielenie informacji, czy konkretna osoba jest właścicielem jakichś nieruchomości.

- Sądy wieczystoksięgowe nie udzielają informacji przeglądowych. Informacje o nieruchomościach są jawne, ale do księgi można zajrzeć dopiero wówczas, gdy zna się jej numer - twierdzi Grażyna Kołodziejska, zastępca dyrektora Departamentu Sądów Powszechnych Ministerstwa Sprawiedliwości. Nie należy się jednak zrażać. Teoretycznie księgi wieczyste są jawne. Nieruchomości można by więc szukać "na piechotę", prosząc o przejrzenie kolejnych ksiąg wieczystych. Do takich poszukiwań ma prawo każdy - tyle że pod okiem pracownika sądu (art. 36 1ust. 3 ukwh). Przypomina to jednak szukanie igły w stogu siana, bo w każdym sądzie wieczystoksięgowym trzeba by przeszukać tysiące teczek - i to bez gwarancji, że się cokolwiek znajdzie. Dlatego szukając informacji o nieruchomościach kontrahentów, przedsiębiorcy powinni pamiętać o istnieniu prowadzonych przez sądy wieczystoksięgowe kartotek. Są dwa ich rodzaje: spis właścicieli nieruchomości i spis uprawnionych do własnościowego spółdzielczego prawa do lokalu mieszkalnego, spółdzielczego prawa do lokalu użytkowego i prawa do domu jednorodzinnego w spółdzielni mieszkaniowej. Kartoteki są prowadzone alfabetycznie, według nazwisk (nazw) właścicieli. Kłopotem jest tylko to, że dane nie zawsze są kompletne i aktualne.

- Od połowy lat 90. księgi wieczyste były przez jakiś czas prowadzone w państwowych biurach notarialnych. W tym czasie prowadzenie kartotek stopniowo zarzucano. Po przejęciu ksiąg przez sądy na początku lat 90. kartoteki były więc często nieaktualne, a przez to mało wiarygodne .  Warto jednak próbować - zwłaszcza że kartoteka jest dość wygodnym instrumentem poszukiwania informacji. Nazwisko właściciela pojawia się w spisie tylko raz. Pod nim zostają wymienione numery wszystkich ksiąg wieczystych będących jego własnością. Niestety nie każdy może do takiej kartoteki zajrzeć. Można się spodziewać, że sąd będzie wymagał od wierzyciela co najmniej wykazania interesu prawnego.

Nie wszystko stracone ?

Wytrwali mogą jednak próbować. I to opierając się właśnie na ustawie o ochronie danych osobowych. W jaki sposób? Otóż zgodnie z uodo obie kartoteki prowadzone w sądach wieczystoksięgowych to jednocześnie zbiory danych osobowych. Nie jest prawdą, że organ władzy publicznej nie może udostępniać przetwarzanych danych (patrz ramka). Organ władzy publicznej może dane udostępniać, o ile tylko wnioskodawca w sposób wiarygodny uzasadni potrzebę ich posiadania, a udostępnienie nie naruszy praw i wolności osób, których dane dotyczą. Tu ryzyko naruszenia akurat nie zachodzi, bo informacja o osobach, które figurują w jawnych przecież księgach wieczystych, i tak jest ogólnie dostępna. Ułomny jest co najwyżej system wydobywania informacji z takiej księgi.

Ustawa o ochronie danych osobowych nie zawsze jednak rozwiąże problem. Przepisy są na tyle ogólne, że bez problemu można uznać, że prawo do poznania nazwisk wcale nie oznacza prawa do przejrzenia kartotek. Zresztą nie każdy właściciel nieruchomości to osoba fizyczna, a tylko do ich danych stosuje się uodo.

Gdyby więc przytoczona wcześniej argumentacja nie przekonała sądu, zawsze można powołać się na prawomocny wyrok czy nakaz zapłaty. Sąd z pewnością wie, jak brzmi klauzula wykonalności.

Na możliwość zajrzenia do kartoteki warto też zwrócić uwagę komornika. Ten może bowiem powołać się nie tylko na niezbyt precyzyjne kryterium interesu prawnego, ale i na przepisy, które wprost pozwalają mu żądać informacji o majątku dłużnika.

Ewidencja prawdę Ci powie

Poszukiwania nieruchomości osób, które są nam winne pieniądze, dobrze jest zacząć od ewidencji gruntów i budynków. Są spore szanse, że ustalenia - choć niekiedy mogą zająć trochę czasu - okażą się całkiem owocne.

Może już w ewidencji gruntów i budynków uda nam się powiązać dłużnika z jakąś nieruchomością. Powiązać w tym sensie, że mając tylko jego imię i nazwisko albo nazwę, znajdziemy jego nieruchomości. Zacznijmy jednak od sytuacji, w której znamy adres nieruchomości, która jest wykorzystywana przez dłużnika (np. prowadzi on tam warsztat albo sklep, jej adres został podany na fakturze itp.).

Jest to punkt zaczepienia, na podstawie którego można spodziewać się jeśli nie danych osobowych, to przynajmniej numeru księgi wieczystej. Ten ostatni jest bardzo cenną informacją w sądzie wieczystoksięgowym, gdzie na jego podstawie można ustalić dane właściciela nieruchomości.

- Numer księgi wieczystej jest jedną z informacji ujawnianych w ewidencji gruntów i budynków dostępnych bez ograniczeń dla wszystkich zainteresowanych - Natomiast dostęp do informacji dotyczącej danych osobowych właścicieli i władających nieruchomościami jest ograniczony na podstawie ustawy o ochronie danych osobowych. Przedsiębiorca zainteresowany informacją np. o imieniu i nazwisku właściciela nieruchomości musi złożyć w tej sprawie wniosek o udostępnienie danych osobowych. We wniosku należy w sposób wiarygodny uzasadnić potrzebę posiadania tych danych. Do organu należy ocena, czy żądanie zasługuje na uwzględnienie.

Co na to urząd ?

Praktyka urzędników może być różna. Mankamentem ewidencji gruntów i budynków jest bowiem to, że przepisy są interpretowane nie przez jeden organ, ale przez kilkuset starostów. Rozbieżności uniknąć nie sposób. Dla wierzycieli dodatkowym kłopotem może być rygorystyczne podejście do sprawy generalnego inspektora ochrony danych osobowych. GIODO już kilka lat temu (zob. "Rzeczpospolita" z 5 czerwca 1999 r.) opowiedział się za tym, aby danych osobowych z ewidencji gruntów i budynków nie udostępniać osobom postronnym. Jest tylko jeden mały "haczyk".

Przedsiębiorca starający się o ustalenie nieruchomości swojego dłużnika nie prosi o udostępnienie danych osobowych, bo już je przecież zna. Dlatego nie wolno dać się zbyć argumentem, że danych nie można udostępniać, bo nie pozwala na toustawa o ochronie danych osobowych. Zwłaszcza że uodo stosuje się wyłącznie do danych osób fizycznych. Odmowy udzielenia informacji o nieruchomościach spółek handlowych, fundacji, spółdzielni itp. nijak nie da się uzasadnić ustawą o ochronie danych osobowych.

Co robić w takiej sytuacji? Oczywiście powoływać się na przepisy. Gdy to nie pomoże, pozostają procedury odwoławcze. Od odmownej decyzji starosty przedsiębiorca odwołuje się do samorządowego kolegium odwoławczego. Jeśli starosta po prostu nie reaguje na wnioski, to przedsiębiorcy pozostaje skarga na bezczynność, kierowana do wojewódzkiego sądu administracyjnego.

Nie od ręki !

Jednak nawet tam, gdzie urzędnicy nie odmawiają przedsiębiorcom dostępu do danych, wydobycie z ewidencji gruntów i budynków trwa.

- Wypisy i wyrysy z operatu ewidencyjnego właścicielom oraz innym podmiotom uprawnionym do otrzymania informacji w tej formie powinny być wydawane od ręki. Co do przedsiębiorców szukających informacji o nieruchomościach dłużników postępowanie potrwa nieco dłużej. Starosta musi mieć trochę czasu na zbadanie, czy wniosek o udostępnienie danych osobowych jest uzasadniony .

Utrudnione zadanie mają ci, którzy nie wiedzą, gdzie zacząć poszukiwania.

- Ewidencja gruntów i budynków nie jest scentralizowana. Prowadząją na szczeblu powiatu starostowie, a w niektórych przypadkach, na podstawie zawartych porozumień, organy gmin. Zatem udzielenie odpowiedzi na pytanie, czy dana osoba jest właścicielem nieruchomości lub jakie nieruchomości są własnością danej osoby, wymaga przeszukania wszystkich powiatowych i gminnych baz danych .

Z danych GUGIK wynika, że nie jest źle z aktualnością danych ewidencyjnych.

- Dane zawarte w operacie ewidencyjnym są na bieżąco aktualizowane na podstawie dokumentów doręczanych starostom przez notariuszy, sądy i organy administracji publicznej oraz zgłoszeń zainteresowanych .

Do domu po nazwisku

Szczególnie trudna może się okazać sytuacja, gdy wierzyciel nie wie nic o nieruchomościach dłużnika, zna natomiast jego imię i nazwisko albo nazwę. Żaden przepis nie stoi na przeszkodzie, aby przedsiębiorca żądał od organu ewidencyjnego listy nieruchomości należących do konkretnej osoby. Zwłaszcza ustawa o ochronie danych osobowych nie wchodzi tu w grę, bo dane osobowe są już wierzycielowi znane. Organowi prowadzącemu ewidencję pozostaje tylko wyszukać nieruchomości według zadanego nazwiska.

Przedsiębiorca, który spróbuje takiego sposobu, musisię oczywiście liczyć z tym, że spotka go odruchowa odmowa udostępnienia danych. Nie należy się jednak zrażać. Trzeba tylko ściśle trzymać się przepisów, zwłaszcza kodeksu postępowania administracyjnego w części poświęconej wydawaniu zaświadczeń.

K.p.a. wyraźnie stanowi, że organ wydaje zaświadczenie, gdy "osoba ubiega się o zaświadczenie ze względu na swój interes prawny w urzędowym potwierdzeniu określonych faktów lub stanu prawnego".

Obowiązek wydania zaświadczenia dotyczy sytuacji, "gdy chodzi o potwierdzenie faktów albo stanu prawnego, wynikających z prowadzonej przez ten organ ewidencji, rejestrów bądź z innych danych znajdujących się w jego posiadaniu".

Organ może odmówić informacji o nieruchomościach tylko, gdy przedsiębiorca nie zdoła wykazać interesu prawnego.

Przed uzyskaniem tytułu wykonawczego - np. sądowego nakazu zapłaty zaopatrzonego w klauzulę wykonalności - przeciw dłużnikowi może to być trudne (choć cały czas możliwe). Jednak z wykonalnym wyrokiem w rękach sytuacja przedsiębiorcy staje się o wiele pewniejsza. Warto pamiętać, że każdy sąd przybijając na orzeczeniu pieczątkę z klauzulą wykonalności, "poleca i rozkazuje wszystkim urzędom oraz osobom, których to może dotyczyć, aby postanowienia tytułu niniejszego wykonały oraz gdy o to prawnie wezwane będą, udzieliły pomocy".

Zapraszamy na siatkówka ursus w Warszawie.

Skuteczne odszkodowania powypadkowe katowice za uszczerbek na zdrowiu.

Profesjonalna klimatyzacja daikin do twojego domu.

Odzyskaj pieniądze - pomoc frankowiczom - weź sprawy w swoje ręce

Profesjonalne złącza militarne dla twojej firmy.

Zapisz się na wolontariat bydgoszcz sportowy.